
Howgh. :) Długo, zbyt długo się do tego zbierałem, ale w końcu zmobilizowałem się i napisałem tekścior na karnawał. To doskonała okazja, żeby przy okazji przenieść się na Polter.pl z rpg-blogiem
Dezerter o RPG. Tam też znajdziecie moje stare wpisy, których nikt nie czytał. :)
Wiem, powiecie że jestem nudny, ale moje ulubione realia gry to po prostu... Realizm. Zwyczajna, szara rzeczywistość, codzienna, zupełnie taka sama, jak za oknem. To najbardziej rozbudowany świat, w jakim kiedykolwiek zagracie. Nasz własny. Brudny, brutalny, ponury. Bez smoków, wampirów, cyborgów. Świat pełen wojen, zbrodni i nędzy, ale też pełen możliwości. Prawdziwy, realistyczny. Realizm ponad wszystko. Każdego dnia uczymy się go przecież na własnej skórze.
Pomysłów na przygody nigdy nie zabraknie. Wystarczy kupić codzienną gazetę. Zawsze żartuję, że to najlepszy i najtańszy dodatek do RPG, jaki wymyślili. Nigdy nie wiesz, co stanie się dla ciebie inspiracją do następnego scenariusza. To gra w czasie rzeczywistym. Twoi gracze mogą sobie myśleć, że nic ich już na sesji nie zaskoczy. To samo przecież myślała Ameryka dzień przed 9/11.
Rzeczywistość nie kłamie, nie oszukuje. Nie ukrywa prawdziwego zła pod maskami zmyślonych potworów. Żadnych smoków, goblinów, alienów. Prawdziwe potwory to politycy z palcami na guzikach od rakiet. To banda pijanych przemocą kiboli. To bezdomni ze strzykawkami zakażonymi jakimś dziadowstwem. A może to twój sąsiad pedofil gwałcący w piwnicy własną córkę.
W tym brudnym, ponurym świecie są tylko trzy rzeczy, którym twoja postać może ufać. Kasa. Kumple. Klamka. Prawie jak w życiu. Prawie, bo sam nie zawsze masz ten luksus.
Kocham systemy RPG, które próbują pokazywać świat takim jaki jest, bez upiększeń. Neuroshima. Świat Mroku. Kult. Wiele innych. Nawet one nie mogą jednak równać się z namacalną rzeczywistością Realizmu.
Waszym zdaniem...